antyki dekoracje starocie

Co na ścianę?

Lipiec 4, 2018
dekoracja ściany

Gdy wnętrze Twojego domu jest już wyposażone w meble i podstawowe urządzenia, do zagospodarowania zostają gołe ściany. Pojawiają się wtedy pytania: powiesić plakat, czy obraz? Gdzie to kupić? Co wybrać? Oto moje wskazówki.

 

Pierwsza zasada: niech Twoje wnętrze będzie Twoje!

Chodzi mi mniej więcej o to, żebyś nie szła/nie szedł do sieciówki meblarskiej i nie wybierał/ła z niej 6 obrazów tylko dlatego, że łatwo to zrobić i można je kupić w jednym miejscu, za jednym razem. Jeżeli zależy Ci na tym, żeby w Twoim domu czuć było Was, Ciebie, Waszą rodzinę i historię jaka się w nim tworzy, zapełnij dom przedmiotami, które są dla Ciebie ważne. Tyczy się to zarówno mebli ale także i tego, co masz na ścianie. Warto zaopatrzyć się w rzecz, która jest dla Ciebie w jakiś sposób wartościowa, ponieważ przechodzisz obok niej każdego dnia a jej widok wywoływać będzie w Tobie przyjemne emocje.

 

Skąd brać obrazy i plakaty?

Moja główna podpowiedź, do której sama od lat się stosuję, brzmi tak: z wyjazdów!

Nie jestem jakimś specjalnym obieżyświatem, ale uwielbiam się ruszyć w fajne miejsce, od czasu do czasu. Zwykle jedynymi pamiątkami, które wracają ze mną do domu są jedzenie i coś na ścianę: plakat, obraz namalowany przez lokalnego artystę, grafika, ryciny z antykwariatu itd. Powieszona na ścianie pamiątka z podróży sprawia, że codziennie mijam Kubę, Tajlandię, Barcelonę i Zamek w Książu. Migawka wspomnienia z tamtych chwil i kilka stopni cieplej na duszy.

Wbrew temu co można sobie pomyśleć, obrazy nie muszą kosztować dużo. Zdarzyło mi się kilka razy kupić za grosze jakiś plakat a później oprawić go. Efekty były fenomenalne. Oto przykłady:

 

Plakat – reprodukcja Picassa (pierwszy od prawej), kupiony w sklepie z pamiątkami w Barcelonie, za 5 euro.

dekoracja ściany

 

Plakat „Pan Ząbek” kupiony na pchlim targu w Berlinie za 4 euro od lokalnego grafika.

plakat

 

Oprawiona akwarela (pierwsza od góry), namalowana przez studenta ASP, kupiona na Zamku Książ za 25 zł. Akwarela oczywiście przedstawia rzeczony zamek.

dekoracja ściany

 

Mapa w wersji retro także była kiedyś plakatem. Wypatrzyliśmy ją w barcelońskim sklepiku. Świetnie dopasowane ramy i passe partout zrobiły z niej małe cudeńko, które zawisło w gabinecie męża.

mapa

Wspierajmy lokalnych artystów

Na wyjazdach uprawiam głównie „szwędanie”. Nie lubię zorganizowanych wycieczek czy zwiedzania z nosem w przewodniku. Owszem, oglądam zwykle wszystkie „must see”, ale najwięcej czasu po prostu łażę po przypadkowych ulicach, bez jakiegoś głównego celu. Wiele razy dotarłam dzięki temu do miejsc wyjątkowych, między innymi takich, w których przestrzeń mają lokalni twórcy. Ich prace zwykle są tanie, jako że artysta głodny. Jakość niestety różna ale zawsze znajdzie się coś wartościowego. Nawet jeżeli mamy do czynienia z gatunkiem typu „kicz”, jak np na Kubie (pstrokacizna malowana głównie przez amatorów), można ją przekuć w atut i prezentować chociażby jak Nikifora 😉

W Tajlandii i Kambodży uganiałam się za mnichami. No urzekały mnie te szafranowe stroje i spokój na kilometr bijąca. Zrobiłam zdjęcie chyba każdemu mnichowi, jakiego spotkałam. W jednej ze świątyń kompleksu Angkor Wat malował sobie obrazy młody student ichniejszej Akademii Sztuk Pięknych. Za kilka dolców kupiliśmy to:

obraz mnicha

 

A to moja fotka z Angkor Wat jako na dowód, że mnichów kocham, a mnisi siebie też kochają:

kambodża

 

W niewielkiej miejscowości Rupid, około 100 kilometrów od Barcelony, urocza starsza pani prowadziła mały sklep z obrazami. Dwa z nich przykuły uwagę moją i męża. Okazało się, że ich autorką jest, nie kto inny a rzeczona właścicielka. Na emeryturze ma więcej czasu na malarstwo i spokojne prowadzenie sklepiku.

A oto ona, obrazy, które kupiliśmy i my:

co na scianę

 

A tak prezentują się u nas w domu

co na ścianę w przedpokoju

co na ścianę

 

Na Kubie 99% lokalnej sztuki to malarstwo, które przedstawia ich słynne, jaskrawe oldsmobile. No nie bardzo nam grało to z wystrojem naszego wnętrza. Na szczęście w Hawanie dostrzegliśmy coś wyjątkowego, co zostało stworzone przez wykładowcę malarstwa na hawańskiej ASP. Zwinięte obrazy przewoziliśmy w plecakach, a po powrocie daliśmy je do oprawienia zaprzyjaźnionemu ramiarzowi.

co na ścianę

co na ścianę

 

Okazje

Poszukiwacze niezwykłych przedmiotów mają oczy dookoła głowy i węch wyostrzony na wartościowe znaleziska. Często jest tak, że przychodzą same do tego, kto ich szuka. W moim najbliższym otoczeniu, wśród przyjaciół i rodziny wszyscy wiedzą, że mam do nich słabość. Dzięki temu poprzez pocztę pantoflową dostałam kilkukrotnie cynki o tym, że ktoś próbuje się pozbyć czegoś, co potencjalnie może mnie zainteresować. I tak stałam się właścicielką kilku obrazów i przedmiotów po pani mieszkającej niedaleko nas, która za grosze sprzedawała większość, ze zgromadzonych przez siebie latami, antyków.

 

Kury i kogut zawisły obok stołu w jadalni.

dekoracja ściany

 

Kasztanowy koń, niemalże identyczny jak koń, który od 20 lat jest w rodzinie mojego męża, zawisł nad schodami.

co na ścianę

 

Tłuściutkie bażanty patrzą ze ściany w kuchni.

dekoracja ściany

 

Znaleziska

Z grubego i bardzo starego albumu rodzinnego mojego męża, wygrzebaliśmy zdjęcie dziadka z 1932 roku, które przedstawia wszystkich pracowników sądu grodzkiego, w którym to dziadek przed wojną był zatrudniony. Również i tym razem dzięki naszemu ramiarzowi, zdjęcie wypiękniało i teraz ma miejsce w kompozycji obrazów, w głównej części salonu. Dziadek od dawna nie jest już wśród nas ale ma za to honorowe miejsce w naszym domu.

zdjęcie w ramce

 

Co na ścianę?

Odpowiem prosto: wyjątkowe dla Ciebie dekoracje! Jeżeli to podchwycisz, to licz się z tym, że w tej wersji nie da się iść do sklepu i kupić wszystkiego za jednym razem. Swoje ściany zapełniłam po około 3 latach, zbierając wcześniej te moje perełki. Nie wszystkie od razu lądowały na ścianie, czekałam aż pomieszczenie nabierze jakiegoś konkretnego wyglądu a obraz wieszałam jako ostatni element. Przez to kilka lat stały na podłodze w sypialni i czekały na swój moment.

obrazy w sypialni

 

Ale tak to jest z wyjątkowymi wnętrzami. Powinno urządzać się je bez pośpiechu, bez kompromisu ani bez myślenia „byle coś było”. Zapewniam, że pomysł ten sprawi, że wnętrze będzie robiło genialne wrażenie i pokochasz w nim przebywać. Daj sobie czas, nie spiesz się, kolekcjonuj niezwykłe dekoracje i obrazy a dzięki temu stworzysz unikalne w skali światowej wnętrze, tylko Twoje i Twojej rodziny.

Zobacz jeszcze to

6 komentarzy

  • Odpowiedz MarEk Lipiec 4, 2018 at 9:32 am

    Bardzo przydatne info. Od kilku tygodni zmagam się z tym dylematem i faktycznie myślałem, żeby kupić już cokolwiek w Ikei. Aaaale przekonują mnie te argumenty. No dobra, to zaczynam polowanie na wyjątkowości 😀

    • Odpowiedz admin Lipiec 5, 2018 at 11:33 am

      Marku, wstrzymaj się chwilę. Trwają wakacje, może z którejś podróży przywieziesz coś ciekawego?

  • Odpowiedz Anika Lipiec 5, 2018 at 10:48 am

    Plakat to jedno ale oprawienie go to drugie, o czym często się zapomina. Warto zainwestować w dobrego ramiarza, który dobierze odpowiednią grubość, kolor czy materiał. Nie wspominając o passe partout. Pozdrawiam!

    • Odpowiedz admin Lipiec 5, 2018 at 11:32 am

      O! Lepiej bym tego nie ujęła 😉 Faktycznie często zapominamy o dobrych ramach myśląc, ze sam plakat wystarczy.

  • Odpowiedz Kasia Motyka Kocikowa Dolina Lipiec 8, 2018 at 9:01 pm

    Witaj Marta
    Wpis mega interesujący i rzeczywiście z przesłaniem.
    Diabeł tkwi w szczegółach, często odpowiednio dobrane ramy stworzą niebanalny klimat, bądź skromny plakacik dopełni całości.
    Pięknie to u Ciebie razem współgra i jeszcze podróże sentymentalne na ścianach… brawo 🙂

    • Odpowiedz admin Lipiec 9, 2018 at 9:10 am

      Dziękuję Ci Kasiu za tak miły komentarz. Naprawdę dużo radości sprawia mi czytanie, że ktoś myśli podobnie. Pozdrawiam!

    Odpowiedz