niezwykłe miejsca

Noc Świętojańska w Nakielnicy

Czerwiec 30, 2016

Letnie przesilenie Słońca obchodziłam w tym roku w magicznym miejscu, którego historia sięga początku XIX wieku.

Majątkiem w Nakielnicy, w woj. łódzkim zarządzał około 100 lat temu pradziadek mojego męża. Pełnił tam wówczas rolę podobną do funkcji Bogumiła z Nocy i Dni. W dworku, który pochodzi z ok. 1840 roku urodził się nawet syn pradziadka, czyli dziadek mojego Michała. Dzisiaj nasza rodzina z Nakielnicą niestety nie ma już nic wspólnego, jednak sentyment do miejsca pozostał. W ramach poszukiwania rodzinnych korzeni pojechaliśmy do tam aby poznać kawałek historii tej ziemi. Powitała nas tam wnuczka dawnych właścicieli, Pani Elżbieta Pułaczewska.

Z Nakielnicą ma najlepsze wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. Kochanych rodziców i dziadków, kąpiele w rzece, bieganie po łąkach, odkrywanie zakamarków tajemniczych ogrodów pełnych róż i egzotycznych owoców. Dziadek Pani Eli, zakochany w swojej żonie, która pochodziła z Baku, aby przybliżyć jej egzotyczną ojczyznę, kazał założyć dla niej ogród francuski, na małej wysepce pośród Bzury. W ogrodzie tym rosły niespotykane nigdzie indziej kwiaty a także melony i arbuzy.

Radosne chwile skończyły się jak Pani Elżbieta miała 5 lat, kiedy cała rodzina musiała uciekać z dworu po wojnie. Gdy wiele lat później wróciła do Nakielnicy jej dawny dom był w opłakanym stanie. Przechadzając się w okolicy posesji zapytała przypadkowo napotkanego mieszkańca o to co stało się z francuskim ogrodem. W odpowiedzi usłyszała:

– pani, jakim ogrodem? Tam na wyspie, to najlepsze ziemniaki rosną.

Po kwiatach, fontannach i bezcennych pamiątkach nie zostało ani śladu. Pani Elżbieta postanowiła wówczas, że kiedyś majątek znowu wróci w posiadanie jej rodziny.

Przez długie lata nie było na to niestety najmniejszych szans. Z uwagi na różne perturbacje rodzinne i polityczne przeprowadzała się w swoim życiu aż 22 razy! Dopiero 17 lat temu, w końcu udało jej się odkupić dwór i dzisiaj w nim mieszka. Własnymi siłami próbuje wskrzesić dawnego ducha tego miejsca skrzykując lokalnych entuzjastów historii. Niestety ma wielkie problemy związane z brakiem funduszy na skomplikowaną restaurację tego zabytku. Chętnie jednak opowiada o trudnej historii swojej rodziny i tego miejsca. A robi to w taki sposób, że można słuchać jej godzinami. Używając pięknego słownictwa, łagodnym i spokojnym głosem wspomina dawne czasy tak, jakby czytała tekst z książki.

Pani Elżbieta zorganizowała u siebie w tym roku Noc Świętojańską. Przyjść mógł każdy, warunkiem wstępu był wianek. W pierwszej części spotkania, goście wysłuchali koncertu smyczkowego. Doskonała muzyka idealnie wpisywała się w nastrój miejsca i okazji. Po koncercie przyszedł czas na opowieści o tradycji Nocy Kupały, o której przy ognisku opowiadała także Pani Ela. Wszak w tym dniu najważniejsze było połączenie dwóch żywiołów – ognia i wody.

Tradycja to kontrowersyjna, bo kojarzona z obrzędami pogańskimi ale trzeba pamiętać, że my chrześcijanami staliśmy się stosunkowo niedawno. Noc Świętojańska czczona jest na różne sposoby w wielu miejscach na świecie, w których ludzie nie wstydzą się swoich pogańskich korzeni.

Noc Kupały, Noc Świętojańska, Sobótki, Przesilenie – jak zwą tak zwą. Dzisiaj nie chodzi o nazwy ani o obrzędy związane z o obchodzeniem tego święta. Liczy się to aby być razem, wspominać, cieszyć się, spotkać się na łonie natury.

Pani Ela zakończyła swoją opowieść z wielkim uśmiechem na ustach, po czym zachęciła zgromadzonych aby udali się nad Bzurę – tą samą, w której kąpała się jako mała dziewczynka. W pewnym momencie na raz uniosło się z 20 przepięknych wianków. Potem biegiem nad mostek aby zobaczyć czyj będzie pierwszy!

Pani Elżbieta Pułaczewska przed swoim dworem, wita zgromadzonych gości.

 

Wspaniały koncert duetu smyczkowego pod okazałym portykiem.

 

Mała przerwa na założenie skrzypaczce wianka.

 

Opowieści nad ogniskiem

 

Autorka tekstu też obowiązkowo miała wianek.

 

Jedna z pań obecnych na spotkaniu, po uroczystości podzieliła się ze mną taką refleksją, że człowiek jeździ po całym świecie za pięknymi miejscami a tu okazuje się, że najbardziej niesamowite miejsca ma pod własnym nosem.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply