lato niezwykłe miejsca

Pałac Cieleśnica – perła w środku Pola

Wrzesień 9, 2016

Sposoby na wypoczynek są różne. Moje baterie najszybciej ładują się w pięknych miejscach, najlepiej z dużą dawką przyrody. Pałac spełnia oba te warunki ale dorzuca też o wiele więcej.

Tylko 10 pokoi, ogromny teren ze stawami i niewyobrażalnym ogrodem warzywno – owocowym, w którym można się zgubić. „Z ogrodu można jeść i zbierać wszystko, a jeżeli złowią państwo rybę z naszego stawu, kucharka przygotuje z niej kolację” – takimi słowami powitała nas pani na recepcji.

Z obu propozycji skorzystaliśmy. Brzuchy na szczęście nie bolały od nadmiaru ogromnych malin, jeżyn, agrestu, jabłek i porzeczek a złowione przeze mnie (!) dwa karpie smakowały prawie tak samo jak na wigilii. Zresztą w Pałacu wszystko smakuje wspaniale, bo pochodzi z własnej hodowli. Bób na farsz do pierogów pani kucharka zrywała kilka godzin wcześniej. To samo z fasolką do królika, czy buraczkami do kaczki. Nalewki i przetwory też swoje. „Zachęcam do degustacji – to duma właścicieli” – przekonywała kelnerka. Odrobina nalewki z głogu idealnie smakowała z zimnym szampanem, którego podano nam na tarasie.

Leżąc na wygodnych kanapach, sączyliśmy szampana i hipnotyzowaliśmy się rajskim otoczeniem. Wokół nas nie było nikogo. Pozostali goście rozproszyli się po wielkim terenie. Obok żadnych budynków ani ulic. Nikt nie kosił trawy, nie słychać samochodów ani nawet szczekania psa. Od czasu, do czasu skoczył tylko karp znad lustra wody – lepiej nie prowokuj losu! – mówiłam do niego w myślach.

Na śniadaniowych stołach widok jak z dawnego filmu – na paterach ze srebra lśnił czerwony agrest, biała porzeczka, żółte maliny. Obok czekały zielone koktajle na bazie jarmużu, na dole racuchy z malinami i cukrem pudrem a dalej naleśniki z serem. Do tego swój chleb, konfitura z zielonych pomidorów, świeżo upieczone ciasto i własna herbata ziołowa. Na każdym stoliku, komodzie i konsoli stały bukiety ze świeżych, ogrodowych kwiatów. Zapach lilii uderzał do głowy zwłaszcza w jadalni.

Sam Pałac urządzony jest w stylu dwudziestolecia międzywojennego, z oryginalnymi dekoracjami art-deco. Nawet meble w pokojach, mimo że współczesne, wykonane zostały w stylu przedwojennym. Nie ma przepychu i przesadnej „pałacowości”. Jest wyrafinowanie, smak i wielka klasa. To wszystko jednak byłoby niczym gdyby nie przeogromna gościnność, a także miłość do ludzi i przyrody właścicieli Pałacu oraz całego personelu. To czuć w pałacowych przestrzeniach, widać w każdym zakątku i słychać w rozmowach. To miejsce nie nastawia się na zysk, nie liczy na imprezy masowe ani przyjęcia. Właściciele doceniają i podkreślają różnymi sposobami, kameralność tego miejsca.

Wielkim atutem jest też lokalizacja. Do Pałacu można się dostać jedynie polnymi drożynkami. Przed nim jest wielki dziedziniec a z tyłu i po bokach – ogrody i stawy. Mamy więc gwarancję ciszy i spokoju. Niedaleko jest Janów Podlaski, a w nim sławna stadnina koni arabskich, którą zwiedziliśmy. Podczas deszczu można zamknąć się w bogato wyposażonej biblioteczce lub posiedzieć na seansie filmowym w salce kinowej.

Czas w Pałacu minął nam tak hedonistycznie i spokojnie, że naprawdę ciężko było wyjeżdżać. 3 dni spędzone w Cieleśnicy dały nam tyle, co tydzień urlopu. Czuliśmy się dopieszczeni pod każdym względem. Estetyka połączona z wyborną kuchnią, świetnym winem, majestatyczną przyrodą i wielką gościnnością. Następna wizyta w Pałacu zimą!

 

Tak to wyglądało:

 

Pałacowy ogród:

 

Rosną tu nawet arbuzy!

 

W środku ogrodu stoi altana, z kuchnią polową.

 

Na terenie znajduje się stara oranżeria. Można zorganizować tu romantyczną kolację przy blasku świec.

 

Teren i rozpusta:

 

Wnętrza pałacu:

 

Janów Podlaski i konie arabskie:

 

Jeśli zainteresował Cię Pałac Cieleśnica, TUTAJ znajdziesz o nim więcej informacji.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply